20101016

Nr 76





Wiele czasu zajmuje mi codzienne odnajdywanie
siebie w szczelnych zwojach pościeli.
Nie potrafię się ukryć przed napierającą
na mnie co parę dni zgryzotą.
Rozleniwienie i zastój
przywodzi mi na myśl papierosy
w  Twoim łóżku.
Nie zmienię wielu czynników 
tworzących ten modernistycznie umeblowany
świat wokół mnie.
Mogę jedynie uczynić samą siebie
mniej skomplikowaną.
Szaleńczo dbać o to, co się zdobyło.
Kochać tak, jak samemu chciałoby się być kochanym.
Spokój daje mi komfort i pozwala 
po raz pierwszy doznać cudu trwałości.
Każdy brany oddech jest tak głęboki,
że pozbawia mnie na chwilę płuc.



There was no reason to complain
it's all been candy cream
neatly, smooth and clean forever







20100914

Nr 75




Codziennie walczę z brudem i dyskomfortem na swoim ciele.
Przemywam piersi, czyszczę schludne paznokcie.
Nie dopuszczam skrajnych myśli 
i staram się nie zauważać socjalistycznych stygmatów
na budynkach opieszałego miasta.
Czas na wzbudzanie swojej miłości do sztuki
oraz wykrzykiwanie najpiękniejszych słów w deszczu.
Historia Świata została już dawno 
opowiedziana przez idealnych nieznajomych,
których barwne wypowiedzi
rozszerzają moją klatkę piersiową.
Wyczekiwałam tej jesieni.
Pory, którą zawsze określała Pani Lazarus.
Śmierć przetworzyła w sztukę.
Ja nastawiam się na dialog, zakrywając tym samym
ciszę w swoich oczach.
Pełny podziw...







20100831

Nr 74




 Czuję swoje topniejące spojrzenie,
gdy śledzę wzrokiem Twoje usta 
oraz bogatą gestykulację.
Moszczę się jak prawdziwy kot
w półpełnym łóżku z ciepłą kawą.
W końcu dopadła mnie stałość.
Spójrz tylko w jakim pięknym stanie jesteśmy.
Czasem czuję się jak swój własny wróg,
gdy coś otwiera mi usta i wyrzuca
z nich słowa, których nie chcę wypowiadać.
Na opamiętanie zgasiłabym na sobie
papierosa, by następnie
powłóczystym spojrzeniem ujrzeć 
wypalony ślad.
Bez tego co mam teraz
nadchodzące dni stałyby się jeszcze zimniejsze
a moje ciało bielsze niż najczystsza biel.
Wraz z resztą nacji prozaku 
zaczynam nowy sezon.
Obiecuję zostawiać zwięzłe wiadomości .
Nie chcę uwalniać się z wzajemnej izolacji.
Ostatnio ulice były bardzo puste,
tak jakby ludzie nie istnieli,
ale to po prostu ja dla nich byłam duchem.
Najlepszy czas trwa.




Didn't want to be your ghost
Didn't want to be anyone's ghost
Didn't want to be your ghost
Didn't want to be anyone's ghost










20100828

Back




Przez unikanie życia nigdy nie będę szczęśliwa.
Moje myślenie powoduje 
rany szarpane tępym ostrzem.
W śnie popadam w dziwną euforię,
która najpewniej ma
w sobie coś z fałszu.
Zapomniałam trochę o życiu...
Jakby tak być pięknym i pić wino?
Zbilansuj potrzeby,szukaj mniej,
lecz wymagaj wciąż więcej.
Jedna z moich części zniknęła bezpowrotnie,
umarła po drodze a była to część najsamotniejsza.





Spiral down those hateful dears
Between our skins and burning spheres
Oh yeah
Here come the painbirds

 







20100821

Ready to start

Serdecznie zapraszam
na nowy projekt.
Mile widziane komentarze.
Link poniżej.



Every day is a 1989


















20100816

Nr 73




Niespodziewanie Ktoś sypnął mi szczęściem
w oczy, jak piaskiem.
Poznaję po omacku siebie na nowo
i co jakiś czas przecieram jeszcze
ciągle żywe oczy,które reagują
punktowym bólem na kontakt
z mniej przystępną częścią rzeczywistości.
Dobieram jak najlepsze składniki,
by obecnego stanu nie zdruzgotać
niszczącą rutyną.
Całą sobą chłonę zapach
ciepłej,przesyconej kawy i dymu papierosa.
Najcenniejszy zapach wilgotnego ciała
chowam głęboko w sobie i pozwalam
swojej kobiecości rosnąć wraz
ze stukotem wydeptanych obcasów.
Z każdym dniem większa częstotliwość
i głębsze przekonanie.
Zawsze więcej.
Nigdy mniej.
Tkwi we mnie chęć poskromienia świata,
by ten w żaden sposób nie zagroził
powoli planowanej przyszłości.
Czeka na mnie takie życie,
jakie zawsze chciałam prowadzić.
Muszę tylko wierzyć,że wielkie
słowa potocznie wstawione w suche ramy
określenia ''uczucia'' są w stanie przetrwać
niezmiennie bardzo wiele.





Once I was lost to the point of disgust
I had in my sight

Lack of vision, lack of light

I have hard, I have fast
Mercy me, never last








20100722

Nr 72



Ależ dziwne ze mnie stworzenie.
Do zerwania ze swoimi przypadłościami
wystarczyła para rozbieganych, szczęśliwych oczu,
gęste włosy zakończone zawadiacką falą,
niski głos oraz osobowość, której nie jestem
w stanie do końca opisać.
Kierowanie się własnym,
nieco skrzywionym instynktem
było najtrafniejszym działaniem z mojej strony.
Mogłabym próbować opisać wszystko
słowami pełnymi patosu,
ale po co?
Na załamaniach dni boję się utraty,
lecz myślenie o niej niweluję do minimum.
Już czuję tą niemalże dziecięcą tęsknotę
za mężczyzną o kocim przysposobieniu,
na którego drodze zatrzymałam się na dłużej.
Moje wyznania zahaczają o banał czasem
nawet o bezradność.
Odrobina egocentryzmu i zaborczości
w tych dużych oczach sugeruje
ekscentryczność i mieszankę uczuć
której spożywanie w przerwie od samotności
jest najlepszą rzeczą jaka mogła mi się przytrafić.
Tymczasem znikam na okres nieokreślony.
Jestem rozpierana przez uczucie
i niech tak zostanie.




It's not enough
there's not enough for two